11.pl - portal typowo piłkarski Dodaj niusa
Strona główna » Wywiady » Bedeker Trójmiejski dla 11.pl
Potrzebujesz gotówki? Sprawdź Kredyty.com

Bedeker Trójmiejski dla 11.pl


02-10-2009
ek
- Nie zabieram głosu w sprawie finansowania obiektu i zasadności budowy stadionu na czterdzieści tysięcy widzów. Patrzę na stadion, jak kobieta na samochód. Dla mnie liczy się kolor, piękno i design, a nie ilość spalanej benzyny - mówi Ewa Kowalska.
Wielu internautów zastanawia się kim jest Ewa Kowalska, która dokumentuje postęp prac w Letnicy?
E.K: - Jestem osobą dorosłą, po pięćdziesiątce. Mogę o sobie powiedzieć - kura domowa XXI wieku. Nie jestem aktywna zawodowo, ale udzielam się społecznie. Prywatnie jestem mamą czwórki dzieci. Z zawodu jestem inżynierem sanitarnym, którym byłam przez dziewięć miesięcy swojego życia. Przez resztę czasu prowadziłam własną działalność gospodarczą. W ostatnim czasie ponownie wróciłam do prowadzenia własnej firmy, której nazwę część internautów już poznała – ibedeker.pl. Oprócz tego jestem licencjonowanym przewodnikiem turystycznym, pasjonatką Gdańska. Swojej wiedzy nie wykorzystuję w celach zarobkowych, a służy mi ona jako pomoc dla mojej największej pasji – pisania.

Skąd pomysł, aby wykonywać dokumentację budowy stadionu w Letnicy?

- Nie było pomysłu. Należy zacząć od tego, że nie interesuję się piłką nożną. Sama sobie zadaje wciąż pytanie dlaczego wykonuję zdjęcia z budowy. Pojawiłam się w Letnicy ponieważ mam żyłkę dziennikarską. Trzy lata temu publikowałam na łamach portalu wiadomości24.pl Wówczas zamieściłam notkę o tym, jak wygląda otoczenie Letnicy m.in. opuszczona stacja kolejki. Następnym razem pojawiłam się z aparatem w momencie, gdy teren przejęła ekipa budowlana. Po tygodniu pojechałam po raz drugi i pomyślałam, że kolejny raz przyjadę za tydzień. Tak się zaczęło. Od tej chwili kilkakrotnie pytałam sama siebie. Coś Ty Kowalska zrobiła?  Czasami mam już dosyć i gdy budzę się w środę rano trudno mi wstać z łóżka, gdy pomyślę, że ponownie muszę jechać na Letnicę. Jednak gdy już jestem na budowie w kasku, kamizelce, z aparatem w ręku, to czuję, że jestem w swoim żywiole. Być może budzi się wówczas we mnie natura inżyniera.

Letnica to w przyszłości perła nowoczesności w Gdańsku.

- Letnica to dzielnica historyczna, która przez lata była niedoceniana. Kiedy dziesięć lat temu kończyłam kurs na przewodnika, egzamin wiódł wzdłuż ulicy Marynarki Polskiej, która przylega do Letnicy. Wówczas modliłam się, żeby egzaminator nie zapytał mnie o tamtejszą okolicę, bo nigdy tam nie byłam. Letnicę zobaczyłam po raz pierwszy dzień po ogłoszeniu decyzji o przyznaniu Polsce prawa do organizacji Euro 2012. Wtedy przejrzałam na oczy i zobaczyłam dwa oblicza tego miejsca. W pamięci utkwiły mi piękne domki na ulicy Szklanej Huty oraz nędza mieszkańców, o których wszyscy zapomnieli.

Czy miałaś jakieś trudności z wejściem na teren budowy?

- Po pewnym czasie wykonywania zdjęć, zadzwonił do mnie rzecznik prasowy Michał Kruszyński z informacją, że prezes Biegu2012 zaprasza mnie na spotkanie. Okazało się, że jesteśmy w podobnym wieku, bardzo miło nam się rozmawiało i na zakończenie spotkania otrzymałam obietnicę pomocy w dokumentowaniu postępów na budowie. Od tego czasu w każdą środę najczęściej w towarzystwie Kuby Głombiowskiego wykonuję zdjęcia. Kuba cierpliwie tłumaczy mi poszczególne etapy budowy.

Jak odnajdujesz się na budowie?

- Często miewam różne niezręczne sytuację, gdy któryś pracownik pozdrawia mnie z daleka, a ja nie kojarzę twarzy, choć wiem, że miałam okazję z nim rozmawiać. W Letnicy poznałam mnóstwo osób, szczególnie gdy na terenie pracowała firma Wakoz. Odbierałam ich jako najprzyjemniejszą z ekip, bo z wieloma pracownikami udało mi się porozmawiać. Gdy generalny inwestor - Hydrobudowa i Alpinie-Bau - przejął budowę, straciłam kontakt z ludźmi. Wydaję mi się, że pracownicy widząc mnie w towarzystwie osób z BIEG-u 2012, uważają, że jestem tam zatrudniona. Odczuwam pewien dystans pomiędzy mną, a robotnikami, ale mam jeszcze ponad rok, żeby przekonać ich do siebie (śmiech).


79. tygodni spędzonych na stadionie, to wystarczający czas na poznanie zwyczajów robotników, ale również kolekcjonowanie opowieści o życiu budowy i okolicy. Czy masz jakieś wspomnienia dotyczące swoich dziennikarskich wędrówek?

- Od czasu, kiedy budowa jest ogrodzona nie zdarzyło się zbyt wiele. Natomiast, gdy chodziłam po terenie jak wolny ptak, to miałam "kumpli" wśród miejscowych. Letnica jest uznawana za dzielnicę zakazaną. Gdy przyjeżdżałam swoim czerwonym autem, byłam automatycznie rozpoznawana przez autochtonów. Więcej, niektórzy po pewnym czasie mi się kłaniali. Zdarzyło się również, że dwukrotnie na budowie byłam zapraszana na wódkę. Kolejne wspomnienie dotyczy okresu, gdy badano podłoże geologiczne. Wówczas wykonano wiele poletek doświadczalnych, które służyły do pobierania próbek. Pewnego dnia, to było wczesną wiosną, poszłam z jednym pracownikiem Wakoz-u na obchód terenu. Zatrzymaliśmy się przy jednym z poletek, pracownik stanął blisko krawędzi i w tej samej chwili zapadła się pod nim ziemia. Wpadłam w panikę, podniosłam ręce do góry i przerażona zaczęłam krzyczeć. Nie wykonałam żadnych zdjęć z tego incydentu, bo uznałam, że to niewłaściwe. Pracownikowi nic się nie stało, bo wiedział jak należy bezpiecznie upaść.

Czy udało ci się wznieść toast za budowę stadionu?
- Nie, ponieważ prowadzę samochód (śmiech). Po jakimś czasie wódka się skończyła, bo na bramie wjazdowej stanął pan z alkomatem.

Jak bliscy odbierają twoje działania w Letnicy?
- Najsympatyczniej reaguje mój mąż, który cały czas mnie wspiera i dopinguje. Znajomi różnie. Mam wrażenie, że niektórzy obawiają się o moje zdrowie psychiczne (śmiech). Zamiast siedzieć wygodnie w domu, ja biegam w kasku po budowie, ale robię to, bo sprawia mi to przyjemność. Inna sprawa, że pokolenie osób po pięćdziesiątym roku życia jest na bakier z siecią. Moi znajomi nie do końca rozumieją wartość publikacji w Internecie, bo dla nich tylko słowo drukowane ma znaczenie.

Niedługo internauci będą mogli jeszcze lepiej poznać twoje pasję, gdy uruchomisz ibedeker.pl?

- Wygrałam konkurs Dojrzały Przedsiębiorca i otrzymałam dofinansowanie z funduszy europejskich, które zostanie przekazane za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku. Dwa tygodnie temu prezydent Gdańska Adamowicz, przedstawił mnie na forum publicznym przy okazji wręczania czeków dla nowych przedsiębiorców. W niedługim czasie kupię nowy komputer, aparat i kamerę video. Użytkownicy z pewnością zauważą zmianę jakości prezentowanych materiałów z budowy.

Budowa się skończy i co wtedy?
- Nic się nie zmieni. Będę miała wolną środę (śmiech). Dla mnie najważniejsze jest prowadzenie własnej działalności gospodarczej - portalu internetowego ibedeker.pl. Serwis będzie dedykowany przewodnikom trójmiejskim, miłośnikom Trójmiasta i turystom. Wyróżnikiem będzie multimedialna prezentacja gdańskich przewodników, która ma ułatwić klientom wybór właściwej osoby.

Niedługo w Gdyni rozpocznie się budowa nowego stadionu…

- O nie! (śmiech) Miesiąc temu zadzwonił do mnie pan z Urzędu Miejskiego i zaprosił na otwarcie stadionu piłkarskiego. Grzecznie podziękowałam. Chcę wyraźnie podkreślić, piłka nożna to nie moja działka. Chodzę na spotkania autorskie z pisarzami, wybieram się na wycieczki po Trójmieście, czy też wykłady otwarte. Letnicą zajmuję się z uwagi na wielkość i miejsce inwestycji.

Jak odbierasz fakt, iż w Gdańsku powstanie tak olbrzymi obiekt?
- Nie zabieram głosu w sprawie finansowania obiektu i zasadności budowy stadionu na czterdzieści tysięcy widzów. Patrzę na stadion, jak kobieta na samochód. Dla mnie liczy się kolor, piękno i design,  a nie ilość spalanej benzyny. 

Bardzo dużo osób czyta twoje relację. Jak odbierasz kontakt z internautami?
- Odbieram sporo pytań na poczcie elektronicznej. Jeżeli otrzymuję zapytanie, na które potrafię udzielić odpowiedzi, to staram się pomóc. Cieszę się, gdy czytam pozytywne komentarze dotyczące mojej pracy. Ostatnio zgłosił się do mnie pan z żurawia z propozycją wykonywania zdjęć z wysokości. Wielu internautów poznałam podczas kilku uroczystości (m.in. początku prac, wmurowaniua kamienia węgielnego), staram się być z nimi w ciągłym kontakcie. Korzystam również z fachowych opisów dostępnych na SkyScraperCity.


Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Maciej Zborek
11.pl






 

 

Promocja:


Komentarze

Dodaj swój komentarz:




Kopnij niusa znajomemu » Skomentuj tego niusa »