11.pl - portal typowo piłkarski Dodaj niusa
Strona główna » Premiership » Podsumowanie transferów w Premier League
Potrzebujesz gotówki? Sprawdź Kredyty.com

Podsumowanie transferów w Premier League


11-08-2009
Na trzy dni przed pierwszym gwizdkiem w Premier League, prezentujemy podsumowanie letnich transferów. Chcesz się dowiedzieć, jakie zmiany zaszły latem w kadrach klubów i kto ma szanse na mistrzostwo? Przeczytaj ten tekst.
Wykaz wszystkich transferów z podziałem na zespoły znajdziecie tutaj.


To się nazywa powrót w wielkim stylu! Zespół z liczącego zaledwie 85 tysięcy mieszkańców miasta wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej po 33 latach, po zakończeniu rozgrywek League Chamionship na 5. miejscu i dojściu do półfinału Pucharu Ligi. W Premier League Burnley bezie miało najmniejszy budżet, zapewne najwięcej wychowanków w kadrze i najmniejszą średnią na widowni. Mimo to - ma szanse na utrzymanie, choćby dlatego, że menedżer Danny Coyle odrzucił propozycję Celtiku Glasgow, któremu kibicował od dziecka, by kontynuować pracę w Burnley.

Jedynym poważniejszym osłabieniem w letniej sesji transferowej jest odejście Gabora Kiraly'ego, który niekoniecznie po awansie wygrałby rywalizację z reprezentantem Peru Diego Pennym. Coyle ściągnął z Hibernianiu swojego rodaka Stevena Fletchera, który z odstępnym w wysokości 4 milionów euro został rekordowym transferem. Wydatnie kadrę Burnley powinien też wzmocnić Tyrone Mears, ktory ostatnio nie dał sobie rady w Marsylii oraz David Edgar, który w ostatnim sezonie w Newcastle coraz częściej gral w podstawowym składzie. Do beniaminka dołączyl też Richard Eckersley, który nie miał szans na grę w Manchester United.


Piłkarzy "Błękitnych", którzy wracają do Premier League po roku, czeka próba ognia już w pierwszej kolejce na Old Trafford. Można będzie wtedy ocenić, ile warte były wzmocnienia z letniej sesji transferowej, na które menedżer Alex McLeish wydał 20 milionów euro. Aż 9 z nich poszło na ekwadorskiego napastnika Christiana Beniteza, który odchodzi z meksykańskiej ligi po zdobyciu mistrzostwa z Santos Laguna (w sumie 31 bramek w 56 meczach). Mimo 23 gier w kadrze Ekwadoru, występów na mundialu w 2009, kibice na pewno nie są pewni wartości tego gracza, a przede wszystkim jego postawy w Premier League.

Dwa kolejne wzmocnienia Birmingham to środkowi obrońcy: Cardiff - Roger Johnson i Coventry - Scott Dann. Szkocki menedżer musiał być pewny tego, że ich talenty rozwiną się w przyszłości, bo wydał na nich aż 10 milionów euro. Kolejny doświadczony pomocnik w kadrze to Barry Ferguson, który odszedł w niesławie z Glasgow Rangers za zaledwie 1,2 miliona. Do składu dołączył też Lee Bowyer, ale on akurat niekoniecznie będzie wzmocnieniem, może np. pobić któregoś z kolegów. Sporo do zaoferowania powinien mieć za to kolejny Ekwadorczyk - Giovanny Espinoza.

McLeish jest typowany na pierwszego menedżera do zwolnienia i to na pewno nie będzie wpływało korzystnie na jego piłkarzy. W Championship Birmingham było jedną z ekip z najmniejsza liczbą zdobytych bramek - co wskazuje kierunek pracy przed utrzymaniem się w Premier League.


Poprzedni sezon był dla fanów "Wilków" ciągiem ligowych sukcesów. Championship wygrali spokojnie, strzelając 80 goli w w 38 meczach. Do gry w Premier League przystępują z nieco lepszych pozycji niż Burnley i Birmingham, mając stabilniejszy skład, wzmocniony sześcioma zawodnikami za 17,5 milionów euro. Najwyższą kwotę Mick McCarthy wydał na Kevina Doyle'a, napastnika, który ma wszelkie podstawy, by zostać gwiazdą tego sezonu. Kolejnym wzmocnieniem składu jest środkowy pomocnik Nenad Milijas, który ma na koncie 10 meczów w kadrze Serbii i tytuł najlepszego gracza krajowej ligi. Na środek obrony przyszedl z Marsylii Ronald Zubar, na prawe skrzydło - z Sunderlandu Greg Halford, a na środek pomocy - Andrew Surman z Southampton. To rozsądne transfer, które powinny wzmocnić zespół i zagwarantować przynajmniej utrzymanie. Kolejną gwarancją powinny być umiejętności i doświadczenie McCarthy'ego.


Po drugiej połowie sezonu 2008/2009 chyba nikt nie miał wątpliwości, że niespodziewane sukcesy z początków gry "Tygrysów" w Premier League były w większym stopniu konsekwencją niedocenienia ze strony rywali niż wielkiego potencjału graczy. Do najbliższych rozgrywek zespół Phila Browna też będzie przystępował jako grający o utrzymanie - na równi z tegorocznymi beniaminkami. W przerwie letniej Hull straciło tylko jednego ważnego gracza - prawego obrońcę Sama Rickettsa, który odszedł do Boltonu. Klub opuścił też strzelec bramki kluczowej dla awansu do Premier League Dean Windass, ale w wieku 40 lat można grać już chyba tylko w Division Two.

Brown latem zatrudnił środkowego obrońcę Boulogne Stevena Mouyokolo i środkowego pomocnika Seyi Olofinjanę, który w poprzednim roku był rezerwowym w Stoke. Poza nimi do składu dołączył zaledwie 19-letni napastnik Jozy Altidore, który gra już w seniorskiej kadrze USA. Możliwe jest nawet to, że właśnie on będzie grał w podstawowym składzie, bo Caleb Folan i Craig Fagan nie są renomowanymi zawodnikami. Pewnym miejsca w ataku może być tylko Daniel Cousin. Właśnie strzelanie bramek powinno być największym problemem klubu z portowego miasta. Możliwe, że do końca sierpnia w składzie pojawi się jeszcze jakiś snajper.


Możliwe, że doświadczony i szanowany menedżer, jakim jest Steve Bruce, to brakujący element w Sunderlandzie. W przerwie letniej z klubu odeszło aż 14 piłkarzy - częściowo zatrudnianych bez zastanowienia się nad ich umiejętnościami. Największym osłabieniem jest odejście Deana Whiteheada do Stoke, Michaela Chopry do Cardiff i Halforda do Wolverhampton Wanderers. Bruce wydal na wzmocnienia 21 milionów euro, połowę na Darrena Benta z Tottenhamu, który mógłby stworzyć z Kenwynem Jonesem jeden z ciekawszych duetow napastników w Premier League. Na środku pomocy zagwarantowaną pozycję pownien mieć Lorik Cana, do niedawana ulubieniec fanów Olympique Marsylia. Rezerwowym napastnikiem będzie Frazier Campbell, który chyba w końcu znalazł klub na kilka lat. Biorąc pod uwagę skłąd i menedżera, Sunderland powinien ten sezon skończyć wyżej niż poprzedni.


Eksperyment z Paulem Incem okazała się zupełnym niewypałem i od spadku klub musiał ratować doświadczony Sam Allardyce. Rovers zakończyli sezon na 15. miejscu, a więc znacznie niżej niż spodziewali się fani i niż wskazuje klasa piłkarzy w kadrze. Latem "Big Sam" miał okazję oczyścić atmosferę poprzez pożegnanie kilku graczy i to zrobił. Z klubu odeszli: Andre Ooijer, Aaron Mokoena, Tugay, Matt Derbyshire oraz Roque Santa Cruz, który darmozjadem nie był, ale "zarobił" dla Blackburn 21 milionów euro.

Jego następcą ma być Nikola Kalinic, za którego Allardyce zapłacił Hajdukowi Split. Skala talentu 21-letniego strzelca 36 bramek w lidze horwackiej jest ogromna, ale wątpliwe, by pokazał ją już w pierwszym sezonie. Na razie bramki powinni strzelać Jason Roberts i Benni McCarthy. Gael Givet przeniósł się z Marsylii już na stałe, obronę wzmocnił też Lars Jacobsen z Evertonu, a środek pomocy - reprezentant RPA Elrio van Heerden. Jeśli menedżer zdola utrzymać morale na wysokim poziomie, ten zespół może grać o Ligę Europejską. W składzie ma wystarczająco wielu graczy o dużym potencjale. 


Od roku transfery Pompey składają się na jedną wielką wyprzedaż, która wygenerowała klubowi około 100 milionów euro przychodu. Podobnie było i w ostatniej sesji transferowej, gdy niedawnego zdobywcę FA Cup opuścili Peter Crouch i Glen Johnson. Poza tym trener Paul Hart pozwolił odejść wielu graczom, którzy zarabiali więcej niż przyzwoicie, a do gry niekoniecznie wnosili wiele, takim jak: Djimi Traore, Lauren, Arnold Mvuemba, Noe Pamarot, Shaun Davies, Sol Campbell i Glen Little. Obecnie w składzie ma tylko 22 graczy, i to wliczając pozyskanych latem za darmo: Stevena Finnana, Aarona Mokoenę, Anttiego Niemiego i wypożyczonego z Olympique Lyon Frederica Piquione'a. Nowy właściciel Sulejman Al-Fahim powinien się pospieszyć z przejęciem, jeśli nie chce mieć władzy absolutnej w klubie z drugiej ligi.


Pierwszy pełny rok pracy Gary'ego Megsona na Reebok Stadium był krokiem naprzód dla średniaka, którego kibice wspominają jeszcze ciepło rządy Sama Allardyce'a. W najbliższym sezonie Bolton powinien również bez problemu zakończyć na miejscu w środku tabeli. Megson wzmocnił środek defensywy Zatem Knightem, który nie przekonał do siebie fanów i menedżera Aston Villi, płacąc za niego niemal 5 milionów euro. Z Hull kupił prawego obrońcę Samuela Rickettsa, z WBA wypożyczył lewego, Paula Robinsona, a z Portsmouth ściągnął za darmo środkowego pomocnika Seana Davisa, byłego gracza angielskiej U-21. Do FC Torino odszedl inny obrońca Blerim Dżemaili, a do Racingu Santander wrócił Euzebiusz Smolarek, który był za słaby na pierwszy skład Boltonu. 

Dużo w sezonei 2009/2010 będzie zależalo od postawy liderów drużyny: Kevina Daviesa, Matthew Taylora i Gary'ego Cahilla. Kibice wciąż liczą na Johana Elmandera, który po ogromnym jak na warunki Boltonu transferze, spisywał się słabo. Jeśli ci piłkarze, oraz reszta składu dadzą z siebie wszystko, zespół Megsona może skończyć w okolicach 10. miejsca.


Pierwszy sezon w Premier League drużyna Tony'ego Pulisa zakończyła zaskakująco dobrze, znacznie lepiej niż na przykład uważane za silniejsze West Bromwich Albion. Przed drugim, który w przypadku wielu zespołów jest katastrofalny, skladu nie wzmocniono, zastąpiono tylko Seyi Olofinjanę (Hull) Deanem Whiteheadem z Sunderlandu. Poza tym szeroki skład pozostał bez zmian. Wszystkow skazuje na to, że kibice Stoke mają przed sobą bardzo trudny sezon, który może się skończyć spadkiem. Możliwe, że Pulis chce jeszcze do końca sierpnia sfinalizować kilka transferów, choćby Aruny Dindane, o którym donosiły media. Na razie jednak jego zespół jest faworytem do spadku.


Zgodnie z oczekiwaniami kibiców i dziennikarzy, klub opuścił latem antonio Valencia, którego bardzo trudno będzie zastąpić. Ze Swnasea przyszedł zaledwie 36-letni menedżer Roberto Martinez i przywiózł ze sobą napastnika Trynidadu i Tobago Jasona Scotlanda. Z Hiszpanii ściągnął wyróżniającego się w drugiej lidze środkowego pomocnika Mohameda Diame z Rayo Vallecano i innego gracza na tę pozycję - Jordiego Gomeza z rezerw Espanyolu. Skład wzmocnil też 24-letni reprezentacyjny pomocnik Hondurasu Hendry Thomas i młodzieżowy reprezentant Irlandii James McCarthy. Klub opuścili Henri Camara i Antoine Sibierski, którym wygasly kontrakty.

Bilans transferowy jest lekko pozytywny, ale kadrze i jej szefowi może zabraknąc przede wszystkim doświadczenia. Może się okazać, że Wigan będzie zaangażowane przede wszystkim w walkę o utrzymanie. Może też spokojnie utrzymać się kończąc na 12. czy 13, miejscu.


Daniel Taylor z "Guardiana" słusznie zauważył, że dziesięć lat temu obecny gigant Premier League zdołał się wydostać z trzeciej ligi i z tamtej perspektywy 110 milionów euro wydane przez Marka Hughesa (i pewnie innych ludzi) w letniej sesji transferowej mogło być nie do uwierzenia. Klub wzmocnił podstawowy rozgrywający angielskiej kadry narodowej, trzej czołowi napastnicy ligi i jeden z lepszych środkowych obrońców w Anglii. To wystarczająco dużo by przez całe lato straszyć wydanymi milionami ze stoisk z prasą, ale zbyt mało, by osiągnąć sukcesy w Premier League, o czym przekonało się już wielu.

No właśnie, ilu napastników z szóstki: Tevez-Robinho-Adebayor-Santa Cruz-Bellamy-Benjani może grać na raz na boisku w jednej drużynie? Wygląda na to, że zwierzchnicy Hughesa chcą, by MC grał jak Barcelona i w pomocy będzie miejsce tylko dla Barry'ego, De Jogha i najlepszego gracza poprzedniego sezonu - Stevena Irelanda. To będzie i tak wymagało posadzenia na ławce Shauna Wright-Phillipsa i Martina Petrowa. Latem odeszli między innymi: Elano, Gelson Fernandes, Daniel Sturridge, Dietmar Hamman, Darius Vassell i Waleri Bożinow - to uratowało ich tylko od oglądania całego sezonu z ławki.

Osobiście trudno mi wierzyć w sukces kadry Hughesa. Jeśli w jednej trzeciej sezonu MC będzie w dolnej połówce tabeli, prawdopodobnie arabscy właściciele szybko znajdą następcę na jego miejsce i o ile nie będzie to Guus Hiddink - sezon będzie spisany na straty. Cokolwiek nie mówili wszyscy nowi zawodnicy tego klubu, przychodzili tam by zarabiać, a to nie będzie dobrze sprzyjało jedności zespołu.


W swoim pierwszym sezonie Gianfranco Zola spisał się dobrze. Przed kolejnym nie dokonał wielkich wzmocnień, ale ściągnął na stałe obrońców Roberta Kovaca i Heritę Ilungę, którzy byli do tej pory tylko wypożyczeni. Ciekawym transferem powinien być Luis Jimenez, wypożyczony na rok z Interu Mediolan. Julien Faubert wrócił z przygody życia w Madrycie. Największym oslabieniem jest odejście Lucasa Neilla, który byłby z radością powitany w dużej części zespołów Premier Leage. Z klubu odszedł też wypożyczony z Szachtara Donieck Jan Lastuvka i kilku niezbyt potrzebnych graczy jak: Diego Tristan, Lee Bowyer czy Freddie Sears.

Zola może się obawiać kontuzji, bo jego zespół choć silny, nie dysponuje zastępcami dla kluczowych graczy. Szczególnie chodzi tutaj o Deana Ashtona i Carltona Cole'a, którzy w wysokiej formie mogą obaj grać w reprezentacji Anglii. Jeśli zdrowie zawodników będzie dopisywało, West Ham może walczyć o Ligę Europejską.


Harry Redknapp dał kibicom "Kogutów" poczucie stabilizacji, którego nie mieli już dawno. Ósma pozycja z poprzedniego sezonu ma być według nich dopiero wstępem do wielkich osiągnięć w sezonie 2009/2010. Może należy im się to po latach oczekiwania na ligowe sukcesy, ale jakość składu jeszcze nie do końca przekonuje. Latem z klubu odeszli Didier Zokora i Darren Bent, a także rezerwowy Chris Gunther. Pozostale osłabienia nie miały wpływu na siłę drużyny.

Do zespołu dołączył Peter Crouch, kolejny "spadochroniarz" z Poertsmouth, oraz Sebastien Bassong z Newcastle, który powinien dać Redknappowi więcej możliwości na środku obrony. Kyle Naughton i Kyle Walker to wzmocnienia z myślą o przyszlości, ale zaplacone za nich 12 milionów euro robi wrażenie. Poza tym Tottenham nie pozyskał wartościowych graczy. W ataku menedżer londyńczyków ma do dyspozycji czterech znakomitych graczy, w pomocy - wielu kreatywnych graczy, należących do najlepszych w lidze. Problemem może być obrona, ktora może stanowić piętę Achillesową tego zespolu. Jeśli Redknapp ustawi ją właściwie, Tottenham może zagrać w 2010 w Lidze Mistrzów.


Od objęcia sterów zespołu przez Roya Hodgsona, "Cottagers" spisują się znacznie lepiej. Doświadczony Anglik potrafił poukładać grę zespołu i wykorzystać potencjał poszczególnych graczy. Przed tym sezonem kibice Fulham myślą nie o obronie miejsca w Premier League, ale o europejskich pucharach. Podstawy do tego daje brak poważniejszych osłabień kadry, choć możliwe, że jeszcze do końca sierpnia jakiś klub zatrudni ich najlepszego obrońcę Brede Halgelanda. 

Wzmocnienia Fulham też nie są wielkie na razie tylko nazwiskiem straszy Bjoern Helge Riise, brat Johna Arne. Za jego plecami, na prawej obronie powinien grać reprezentant Irlandii Stephen Kelly, ściągnięty z Birmingham. Poza tym kibice wciąż czekają na dobrego egzekutora, bowiem z tej roli słabo wywiązywali się w ostatnim sezonie Bobby Zamora i Andy Johnson. Na the Cottage można w tym sezonie oczekiwać solidnej gry i pozycji w środku tabeli.


Po fatalnej drugiej połowie ostatniego sezonu i odejściu Garetha Barry'ego do ligowych rywali oraz Martina Laursena na emeryturę, blady strach padł na fanów Aston Villi. Przed rozpoczęciem ligowej batalii mało kto przepowiada im wdarcie się do "wielkiej czwórki" - do czego wydawali się mieć wielkie predyspozycje na przykład w październiku 2008. Ze składu ubyli jeszcze tylko Zat Knight i Stuart Taylor, ale straty niekoniecznie zostały uzupełnione.

Z nowych graczy jako następca Barry'ego może być widziany Fabian Delph, ale ile można oczekiwać po 19-latku, ktory dotychczas grał w League One? Wygląda na to, że on na razie będzie rezerwowym, a na miejsce reprezentanta Anglii na środku pomocy pojawi się Steve Sidwell. Latem Martin O'Neill pozyskal jeszcze jednego reprezentanta Anglii, Stuarta Downinga, ale jest on o tyle problemem, że gra na lewym skrzydle - gdzie bryluje Ashley Young. Habib Beye powinien wzmocnić prawą obronę, gdzie zmuszony był grać często Nigel Reo-Coker. Środek obrony może wzmocnić jeszcze tego lata Sylvain Distin, którego transfer negocjowany jest z Portsmouth.

W poprzednim sezonie dziennikarze wskazywali na grę tym samym składem jako powód gorszych wyników w końcówce sezonu. O'Neill powinien z tego wyciągnąć wnioski - tyle że nie każdą pozycję ma dwóch graczy o takich samych umiejętnościach. Wygląda na to, że w tym sezonie barierą nie do pokonania dla Aston Villi będzie 5. miejsce.


Jednego na pewno Evertonowi może pozazdrościć każdy klub w elicie - menedżera. David Moyes od siedmiu lat wytrwale buduje siłę klubu z Merseyside, a wdwóch ostatnich sezonach zajmował z nim piąte miejsce. W innych sprawach kibice "Toffees" patrzą z zazdrością nawet na Sunderland, nie mówiąc o Manchesterze City. Szkocki menedżer typowany na następce Aleksa Fergusona ma do dyspozycji bardzo mało pieniędzy jak na aspiracje klubu i z tego powodu do połowy sierpnia skład Evertonu wzmocniło tylko dwóch mało znanych graczy: Anton Peterlin z amerykańskiego Ventura County Fusion i Shkodram Mustafi z juniorów HSV. "W drodze" jest Philippe Senderos, którego transfer nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony, ale cały czas jest to niewiele w porównaniu z marzeniami kibiców o Alanie Huttonie, Tuncayu Sanlim, czy Rafaelu van der Vaarcie.

Latem Moyes pozwolił odejść dwóm graczom, którzy kompletnie zawiedli i złamali swoje kariery: Nuno Valente i Andy'emu van der Meyde. Klub opuścił też rezerwowy prawy obrońca Lars Jacobsen i wielki, tyle że na razie niespełniony talent - John Kissock. Pamiętając, że przez część poprzedniego sezonu Everton grał bez napastników, ten zespół powinien sobie poradzić, ewentualnie oddać miejsce Manchesterowi City. Z drugiej strony, menedżer i kibice na pewno będa chcieli postępu. Do tego są potrzebne pieniądze, a skład prosi się o wzmocnienie pozycji prawego obrońcy czy lewoskrzydłowego.


"Arsene knows" - to ulubiony argument fanów londyńskiego zespołu na zarzuty wobec jego polityki transferowej. Tego lata zespół stracił dwóch graczy, którzy co prawda już od dawna nie czuli się tam najlepiej, ale stanowili o sile Arsenalu: Toure i Adebayora. Odejść ma kolejny niezadowolony, Senderos, a jak na razie jedynym wzmocnieniem jest 23-letni Thomas Vermaelen - więc doświadczony gracz jak na standardy kadry Wengera. Atak ma wzmocnić Marouane Chamakh, który już pożegnał się z fanami Bordeaux, ale akurat atak powinien fanom Arsenalowi dostarczać najmniej zmartwień. Wenger powinien się rozejrzeć za drugim prawym obrońcą - bo odejść ma Eboue, oraz środkowym pomocnikiem i uniwersalnym skrzydłowym. Jeśli klub miałby opuścić jeszcze Fabregas, przekreśli to wszystkie szanse na udany sezon. Na razie pułap możliwości zespołu Wengera to 3. miejsce - chyba, że zdarzy się cud.  


To nie było lato wielkich wydatków dla Chelsea, mimo że na transfery Jurija Żirkowa i Daniela Sturridge'a wydano 27 milionów euro. To nie tak wiele w porównaniu z zakupami z początków ery Abramowicza. Poza nimi skład wzmocnił tylko Ross Turnbull z Middlesbrough, który będzie bramkarzem rezerw oraz wracający po wypożyczeniach Claudio Pizarro i (przynajmniej w teorii) Andrij Szewczenko. Osłabień kadry też nie było wiele - klub wolał niepotrzebnych graczy wypożyczać, niż ich zwalniać. Do Espanyolu odszedł za milion euro Ben Sahar, a nowego klubu nie znalazł sobie jeszcze brazylijski obrońca Mineiro. Wypożyczeni zostali min: Di Santo, Stoch i Sinclair, co w żadnym stopniu nie wpłynie na siłę Chelsea.

Wpływ będzie miał raczej powrót do pełnego zdrowia Michaela Essiena i Ricardo Carvalho oraz przede wszystkim - współpraca piłkarzy z Carlo Ancelottim. Włoch stawia na ustawienie z rombem w środku pola, w który Frank Lampard będzie w dużej części zwolniony z obowiązków defensywnych. W meczu o Community Shield na pozycjach półprawego i półlewego pomocnika zagrali Essien i Malouda, ale zapewne na tę drugą pozycję długoterminowo jest przeznaczony Michael Ballack, leczący teraz kontuzję. Dużo nowemu zespołowi powinien dać Żirkow - o ile w ogóle będzie grał - musi walczyć o miejsce w składzie z Ashleyem Colem. Według bukmacherów, Chelsea to największy faworyt najbliższych rozgrywek i jeśli Ancelotti wykorzysta możliwości swojego zespołu, ta prognoza powinna się sprawdzić.  


Xabi Alonso na pewno należał do najważniejszych w ostatnim sezonie graczy tego klubu i jego zastąpienie to nie tylko kwestia wyjaśnienia paru spraw Alberto Aquilaniemu podczas treningów. Możliwe, że większa odpowiedzialność za rozgrywnanie i przejmowanie piłki w środku pola spadnie na innych graczy, a sam styl gry LFC trochę się zmieni. Do końca sierpnia Benitez może jeszcze zatrudnić przynajmniej jednego gracza z najwyższej światowej półki, nie mówiąc o uzpełnianiach kadry. Na razie kupił z Portsmouth będącego wiosną w świetnej formie prawego obrońcę Glena Johnsona i Aquilaniego z Romy. Klub opuścili: Alvaro Arbeloa, Sami Hyypia, Sebastian Leto i Jermaine Pennant. 

Liverpool powinien się liczyć w walce o mistrzostwo, a sznse będzie miał tym większe, im rzadziej kontuzjowani będą Gerrard i Torres. To gracze bezcenni dla zespołu Beniteza i na pewno będą przez niego oszczędzani. Ważne, by czekający od 19 lat na tytuł "Czerwoni" pokonywali nie tylko zespoły z czołówki, ale też ligowych słabeuszy - rok temu zdecydowało to o mistrzostwie. Pierwsze miejsce jest w ich zasięgu.


Nikt nie powie, że transfer Cristiano Ronaldo nie osłabił mistrzów Anglii, tym bardziej, że w transfer Antonio Valencii zainwestowano tylko niewielką część z jego odstępnego. Do zespołu dołączyli Michael Owen i Gabriel Obertan, ale to za mało by uspokoić fanów MU, tym bardziej że skład latem opuścił też Carlos Tevez. Alex Ferguson przez wiele lat udowadniał, że z ligowymi średniakami potrafi wygrywać w każdy możliwy sposób, ale pokonać powinien także czołówkę, w tym drugi klub z tego miasta. Kluczowi gracze jego drużyny nie będą młodsi, a poza tym jeszcze w futbolu istnieje coś takiego jak kontuzje. Jeśli na dłużyszy czas z gry będzie wyeliminowany Ferdinand, Vidic, Rooney lub Bertatowa - szanse nawet na drugie miejsce poważnie się zmniejszą.

Przedsezonowe mecze wskazują na to, że Ferguson stawia na klasyczne ustawienie 4-4-2 ze skrzydłowymi. W ataku Rooney i Berbatow powinni więc być tak uniwersalni, jak to możliwe. Już przed rokiem wydawało się, że rywali są znacznie silniejsi, ze jedenastka z O'Sheą, Fletcherem czy Machedą w składzie nie będzie zdobywala ligowych punktów. Tymczasem zespół Szkota znów wykorzystał słabości rywali i maksymalnie swoje mocne strony. W tym roku raczej to się nie stanie i nie będzie wielką niespodzianką nawet 3. albo 4. miejsce MU na koniec sezonu.

MW
11.pl

Przez ten tydzień kontynuujemy publikowanie podsumowań dotyczących kolejnych lig. Już w piątek rano - hiszpańska Primera Division, a w weekend włoska Serie A. Zapraszamy! Poprzednie podsumowania są tutaj:

Podsumowanie transferów w Bundeslidze

Podsumowanie transferów w Ligue 1


Komentarze

Dodaj swój komentarz:




Kopnij niusa znajomemu » Skomentuj tego niusa »